Archiwa
Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« cze    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  
UWAGA!
Proszę o opinię na temat mojego bloga! Nie ważne ile masz lat – chętnie dowiem się co sądzisz o moich opowiadaniach! Więc zostaw komentarz bo to motywuje do dalszego pisania :) Luna
Statystyki
  • Wszystkich wizyt: 57151
  • Dzisiaj wizyt: 23
  • Wszystkich komentarzy: 576
Najnowsze wpisy

Epilog

- Dobra robota Roth. Możesz być z siebie dumna.
Uśmiechnęłam się na słowa szefowej, poprawiając okulary przeciwsłoneczne na nosie i obserwując, jak policja pakuje do radiowozu „Krwawego Malarza” tego samego, który zamordował porywacza Gwiazdki.
- Masz tydzień wolnego. Potem dostaniesz kolejne zlecenie.
- Tak jest – odpowiedziałam, rozłączając się i chowając telefon do kieszeni spodni.
- Trochę mi go szkoda – usłyszałam głos Rudej, która stanęła obok mnie i odprowadziła wzrokiem, odjeżdżający radiowóz. – Może i był mordercą, ale zabijał tylko innych kryminalistów. No i mnie uratował.
- Morderstwo to morderstwo – mruknęłam, odwracając się do niej plecami i zerkając na zachodzące słońce. – To bez różnicy czy miał dobre intencje.
- Może i masz rację – zaśmiała się, opierając się o moje ramię i również wpatrując się w niebo.
Stałyśmy koło zrujnowanej fabryki na skraju Jump City.
- Masa wspomnień, prawda? – rzuciła Star, zerkając na zrujnowany budynek.
- Taa… – mruknęłam, nie chcąc ciągnąć tematu.
Fabryka.
Wieża.
Całe Jump City.
Za dużo wspomnień.
- Co teraz zrobisz? – wyrwała mnie z zamyślenia Ruda, delikatnie ciągnąc w stronę zaparkowanego nieopodal czarnego forda. – Zostaniesz w Jump City?
- Nie – zaprzeczyłam, pozwalając jej ująć moją dłoń i poprowadzić się do auta. – Minęły już dwa miesiące od śmierci Nicka. Mam zamiar wrócić do naszego mieszkania i…
- Sprzedasz je? – wtrąciła mi się w pół zdania Ruda, ze zdziwienia rozchylając wargi.
- Nie. Nie byłabym w stanie – uśmiechnęłam się lekko, rozbawiona jej przerażeniem. – Ale zostać tam też nie mogę. Nie potrafiłabym tam mieszkać bez niego.
- Rozumiem.
Zamilkłyśmy, wsiadając do samochodu.
Gwiazdka odpaliła silnik i wyjechała na drogę, a ja zapatrzyłam się w okno.
- Star… Czy mogłybyśmy…?
- Jasne.
Uśmiechnęłam się lekko, po czym przymknęłam oczy.
Nienawidziłam momentu, w którym kończyłam zlecenie.
Czułam się wtedy taka pusta.
- Gar się odezwał? – przerwała ciszę Ruda, gwałtownie skręcając w lewo.
- Nie – odpowiedziałam krótko, sięgając po torebkę i wyjmując z niej paczkę papierosów. – Masz coś przeciwko? – zapytałam, machając jej przed oczami fajkami.
- Nie, chociaż wolałabym, żebyś nie paliła. To cholernie nie zdrowe.
- Nick lubił palić – mruknęłam, wkładając papierosa do ust i podpalając go zapalniczką.
- Tak, ale z tego co wiem to rzucił, bo nie lubiłaś gdy śmierdziało od niego dymem.
Nie opowiedziałam, otwierając szybę i wolno wypuszczając dym z ust.
Patrzyłam jak obłok dymu znika na wietrze, po czym znowu zaciągnęłam się papierosem.
Po pięciu minutach jazdy, Ruda zjechała na pobocze i zgasiła silnik.
- Pójdę kupić…
- Nie trzeba, byłam tu rano, więc wszystkie znicze powinny się jeszcze palić – przerwałam jej, wychodząc z auta i pewnym krokiem ruszając ku bramie cmentarza, wyrzucając po drodze niedopałek i gasząc go butem.
Pochowałam Nicka na miejscu pustego grobu Garfielda.
Nikt nie miał nic przeciwko.
Kiedy stanęłam nad czarnym pomnikiem, ukucnęłam i położyłam dłoń na chłodnym grobie.
- Cześć kochanie – powiedziałam cicho, z czułością głaszcząc zimny kamień. – Złapałam dzisiaj tego Krwawego Malarza, którego „dzieła” mieliśmy okazję wspólnie oglądać. Dobrze się ukrywał, ale w końcu się potknął i to nam wystarczyło. Razem z Gwiazdką dorwałyśmy go w starej fabryce na przedmieściach. Szkoda, że nie widziałeś jaki był zdziwiony, że go znalazłyśmy – zaśmiałam się cicho, gdy poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu.
- Na pewno byłby z ciebie dumny – odezwała się Ruda, a ja wolno podniosłam się z ziemi.
- Wiem – odparłam, uśmiechając się lekko.
Stałyśmy tam jeszcze krótką chwilę, po czym wolnym krokiem opuściłyśmy cmentarz.

*****

Pół roku później

- Już idę, idę! – krzyknęłam, wychodząc z łazienki i wycierając włosy ręcznikiem. – Skoro nie otwieram drzwi to znaczy, że mnie nie ma albo, że jestem kurwa zajęta i trzeba chwile poczekać! – dokończyłam, z wściekłością otwierając drzwi na oścież.
Znieruchomiałam, opuszczając ręcznik na podłogę, gdy tylko zobaczyłam kto stoi w drzwiach.
- Wróciłem – powiedział cicho Garfield, posyłając mi lekki, trochę zakłopotany uśmiech.
Otworzyłam usta.
Zamknęłam je.
I znowu otworzyłam.
- Siedem miesięcy – powiedziałam w końcu, mierząc go ostrym spojrzeniem. – Siedem, długich, pierdolonych miesięcy! Siedem jebanych miesięcy, żeby kurwa ułożyć swoje pierdolone sprawy! – klęłam, z wściekłością dźgając go palcem w pierś. – Ty cholerny…
- Mogłabyś już przestać przeklinać i powiedzieć mi, że za mną tęskniłaś..? – przerwał mi Bestia, pociągając mnie do mieszkania i zamykając za sobą drzwi. – Mówiłem ci, że to trochę potrwa… Ale było warto.
Westchnęłam, patrząc w jego rozbawione oczy, które obserwowały jak z całych sił próbuję utrzymać powagę.
- Tak? Było warto? Potrafisz już się kontrolować? – zakpiłam, opierając się o ścianę i prowokacyjnie oblizując usta.
- Przestań tak robić, bo cała ta kontrola pójdzie się jebać.
Zaśmiałam się, obejmując go delikatnie i kładąc głowę na jego ramieniu.
- Tęskniłam – szepnęłam, przytulając go odrobinę mocniej. – Bardzo tęskniłam, ale nie szukałam cię, tylko czekałam, tak jak ci obiecałam. Bo wiedziałam, że do mnie wrócisz.
- Też tęskniłem – wymruczał Gar w moje włosy. – Te namiary, które podał mi Nick zaprowadziły mnie do pewnego człowieka, który pomógł mi pozbyć się tego potwora, który we mnie zamieszkał. Teraz… Teraz jestem taki jak dawniej i już nigdy… Nigdy cię nie zostawię. Nigdy. Nigdy. Nigdy – powtarzał, po każdym słowie, składając na moich ustach pocałunek.
- Och, jestem tego pewna, ponieważ nie zamierzam znowu pozwolić ci odjeść. Jesteś na mnie skazany do końca swojego życia Logan – powiedziałam, przymrużając oczy i przeczesując jego włosy palcami.
Garfield zaśmiał się, kładąc dłonie na moich biodrach.
- A ty jesteś skazana na mnie Rachel. Do końca życia, a nawet po śmierci. Jesteś moja i tylko moja – wychrypiał Bestia, pochylając się nad moją twarzą. – Kocham cię.
- Ja ciebie też – wyszeptałam, łącząc nasze usta w długim i namiętnym pocałunku.

Kilka lat później

Stałam, zapatrzona w ostatnie promienie zachodzącego słońca, a zimna woda obmywała moje stopy, które zapadały się w mokrym piasku. Westchnęłam cicho, mimowolnie łapiąc w dłoń medalion przedstawiający smoka oraz kruka i pogrążając się we wspomnieniach.
Bywały dni kiedy bardzo za nim tęskniłam, ale…
Nagle moją dłoń oplotły czyjeś ciepłe palce.
Spojrzałam na ciebie, a w twoich oczach zaiskrzyły radosne iskierki, kiedy tylko zwróciłam na ciebie uwagę.
Uśmiechnęłam się delikatnie, a wtedy objąłeś mnie w pasie i przycisnąłeś do swojej klatki piersiowej, zatapiając nos w moich rozwianych włosach.
Kiedy tylko poczułam ciepło twojego ciała i usłyszałam twoje szybko bijące serce, wszystkie moje wątpliwości i zmartwienia wyparowały.
Znowu zaczęłam wierzyć, że nasza miłość pokona wszystkie przeszkody.
Kiedy musnąłeś moje usta swoimi, zamknęłam oczy, a wszystko dokoła przestało się liczyć.
Istniałeś tylko ty i ja.
Oraz nasze pragnienie by ta chwila trwała wiecznie…

KONIEC

*****

To już koniec historii Raven i Bestii na tym blogu.
Dziękuję wszystkim tym, którzy dotrwali do końca, którzy wspierali mnie w każdym momencie i nie pozwolili mi zakończyć tej opowieści w połowie.
Dziękuję za tą wspaniałą przygodę, którą pomogliście mi stworzyć swoimi motywacjami, za wszystkie miłe słowa i za uwagi, które pozwoliły mi się czegoś nauczyć i pisać lepiej.
Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję.
Chciałabym także, żebyście nie załamywali się tym, że ta historia dobiegła końca, bowiem wszystko się kiedyś kończy i niczego nie można ciągnąć wiecznie.
Ale jak to kiedyś ktoś powiedział „Koniec jednej historii to tylko początek drugiej”.
Do założenia tego bloga zachęciła mnie inna bloggerka i to samo chciałabym teraz ja uczynić.
Twórzcie.
Bawcie się słowami.
Wymyślajcie historie.
To jak potoczy się historia Raven i Bestii może zależeć tylko od was.
Wystarczy, że weźmiecie do ręki długopis i pochylicie się nad kartką papieru.
A gdy dostrzeżecie jaka przyjemność płynie z tworzenia własnego opowiadania, nie będziecie już w stanie przestać.
Przynajmniej tak było w moim przypadku.
Jeszcze raz dziękuję, że byliście ze mną.
Luna

5 Odpowiedzi na Epilog

Odpowiedz na „~ermi#beAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>