Archiwa
Czerwiec 2017
P W Ś C P S N
« paź   sie »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
UWAGA!
Proszę o opinię na temat mojego bloga! Nie ważne ile masz lat – chętnie dowiem się co sądzisz o moich opowiadaniach! Więc zostaw komentarz bo to motywuje do dalszego pisania :) Luna
Statystyki
  • Wszystkich wizyt: 57151
  • Dzisiaj wizyt: 23
  • Wszystkich komentarzy: 576
Najnowsze wpisy

54 | Obiecałem milczenie

Sam nie wiem czego się spodziewałem, kiedy zobaczyłem jej drżącą, niedowierzającą twarz.
Kiedy zamrugała gwałtownie, jakby próbując udowodnić samej sobie, że jej się nie przywidziałem, posłałem jej lekki uśmiech.
- Cześć Raven – powiedziałem cicho, przerywając ciszę i pocierając lekko z zakłopotania kark.
Naprawdę nie wiem czego się spodziewałem.
Że rzuci mi się na szyję z płaczem?
Że odwróci się i bez słowa odejdzie?
Przed snem często wyobrażałem sobie moment naszego ponownego spotkania.
Jej płacz i radość lub wręcz przeciwnie: złość i bolesną obojętność, ale…
Ale nigdy nie pomyślałem, że spokojna i opanowana Rachel Roth rzuci się na mnie z pięściami.
Kiedy jej mała, drżąca piąstka uderzyła w mój policzek, straciłem równowagę i upadłem na ziemię, bardziej w wyniku zaskoczenia niż użytej przez nią siły.
- Ty… Ty… Ty… – wysyczała, uderzając kolanami w moją klatkę piersiową i nie przestając okładać mojej twarzy pięściami. – Ty żyjesz..? I przez ten cały czas… Nie odezwałeś się ani słowem..?!
Milczałem, pozwalając jej bić moją twarz.
Jednak z każdym uderzeniem, jej siła słabła…
- Jak mogłeś mi to zrobić…? – zapytała cicho, opuszczając ręce, a po jej policzkach potoczyły się łzy. – Jak mogłeś pozwolić mi cierpieć..?
- Rachel… To było dla twojego dobra… – powiedziałem, wyciągając dłoń, aby otrzeć jej łzy, jednak zanim dotknąłem jej twarzy, Raven poderwała się na nogi i odsunęła parę kroków do tyłu.
- Nie dotykaj mnie – wycedziła przez zaciśnięte zęby, a coś w mojej klatce piersiowej zacisnęło się boleśnie. – Nigdy więcej się do mnie nie zbliżaj, rozumiesz?!
Zacisnąłem usta i wsadziłem ręce do kieszeni.
Staliśmy naprzeciwko siebie, patrząc sobie w oczy.
- Skoro tak dobrze ci się żyło beze mnie, to żyj tak dalej – powiedziała w końcu, odwracając się na pięcie, ale nagle zatrzymała się w pół kroku.
- Chcę tylko wiedzieć jak długo. Jak długo tutaj jesteś, udając, że umarłeś cztery lata temu.
- Trzy i pół roku.
Pokiwała głową, a z jej ust wyrwał się cichy, nieprzyjemny śmiech.
- I pomyśleć, że prawie spieprzyłam sobie życie opłakując twoją śmierć.
Zamarłem w bezruchu wpatrując się w jej kruchą, zgarbioną postać.
Odchrząknąłem, a kiedy ruszyła w stronę wyjścia, zatrzymałem ją pierwszym pytaniem, jakie wpadło mi do głowy.
- Gdzie jest Nick?
- Nick? – powtórzyła, odwracając się w moją stronę. – Nick już nigdy więcej tutaj nie przyjdzie – powiedziała tylko i nie wyjaśniając niczego więcej, wybiegła z cmentarza, zostawiając mnie zupełnie samego ze swoimi myślami.

*****

Z punktu widzenia Raven

- Dlaczego?! Dlaczego nie powiedziałeś mi, że on żyje?! – wrzasnęłam, wpadając do skrzydła szpitalnego i zbliżając się do Nicka, szybkim krokiem.
Chłopak uśmiechnął się do mnie słabo i złapał mnie za rękę.
- Obiecałem milczenie.
Miałam ochotę wrzeszczeć, rozwalić wszystko co wokół mnie stało, a najlepiej rzucić się na Nicka z pięściami tak samo jak to zrobiłam z Garfieldem.
Ale…
Nick był u kresu swoich sił.
Był bardziej blady niż wtedy, gdy wychodziłam, jego czarne włosy pod wpływem potu przykleiły mu się do czoła, a z oczu…
Z oczu ziała przeraźliwa pustka.
- Oh Nick… – wyszeptałam, kładąc głowę na jego klatce piersiowej.
Nie byłam w stanie powiedzieć niczego więcej, tym bardziej, że jego długie palce zaczęły głaskać mnie po włosach.
Czułam, że słabnie coraz bardziej.
- Od kiedy wiesz, że on… – zaczęłam, pragnąć usłyszeć jego jedwabisty głos.
- Od trzech lat. Któregoś razu po prostu zderzyłem się z nim na cmentarzu i… Nieźle go wtedy skopałem – zaśmiał się cicho, a w jego oczach zabłyszczały lekkie iskierki.
Nie odezwałam się, przypominając sobie, jak jeszcze dwadzieścia minut temu sama okładałam Gara pięściami.
- Rozmawiałaś z nim?
Westchnęłam, zdejmując buty i kładąc się obok niego.
- Wymieniliśmy tylko parę zdań.
- No tak, mogłem się tego po tobie spodziewać – roześmiał się, przyciągając mnie do siebie i zamykając w szczelnym uścisku. Odetchnęłam głęboko, wciągając w nozdrza znajomy zapach, który natychmiast ukoił moje rozszalałe nerwy. – Wiem, że może zabrzmi to niedorzecznie, ale miał powód by się przed wszystkimi ukrywać. Musiał nauczyć się… paru rzeczy, zanim oficjalnie powróciłby do świata żywych.
- Nie obchodzi mnie to – mruknęłam, przytulając się do niego jeszcze mocniej.
- Nie prawda – zaśmiał się cicho, równocześnie całują mnie w czoło. – Gdyby wrócił był by zagrożeniem.
- Nick… Ja naprawdę nie chcę tego słuchać – przerwałam mu, podrywając głowę do góry i patrząc w jego czarne oczy.
- No dobrze – mruknął, ulegając mojemu spojrzeniu i przymykając powieki. – W takim razie prześpij się ze mną – dodał sennie, rozluźniając się i oddychając głębiej niż zwykle.
- W tym stanie chcesz uprawiać seks? – zapytałam niewinnym głosem, nie mogąc powstrzymać się od odrobiny złośliwości.
Nick wyszczerzył zęby, kładąc obie dłonie na moich plecach.
- Chciałem po prostu udać się z tobą do krainy snów, ale skoro masz na mnie aż tak wielką ochotę… – wymruczał, zaczynając składać pocałunki na mojej szyi.
- Zawsze mam na ciebie ochotę – mruknęłam, wywołując jego cichy śmiech. – Tylko tym razem to chyba nie wyjdzie ci na dobre – dodałam, z wysiłkiem się od niego odsuwając.
- Nie, jeśli to ty będziesz na górze i nie pozwolisz mi się wysilać – powiedział cichym, pociągającym głosem, a ja poczułam, że się rumienię.
- Jesteś niemożliwy – szepnęłam, pochylając się na nim i tonąc w jego czarnych tęczówkach.
- Wiem – odszepnął, wywołując mój cichy śmiech, po czym złączył nasze usta w pocałunku.

*****

Leżałam obok niego, głaszcząc go po klatce piersiowej.
Mimo tego, że był pogrążony we śnie, na jego twarzy trwał delikatny uśmiech, a na policzkach wciąż znajdowały się rumieńce wywołane tym, co robiliśmy jeszcze dziesięć minut temu.
Był taki piękny.
Pogładziłam jego miękkie, czarne włosy, odrobinę mokre od potu, następnie lekki zarost na policzku, który delikatnie podrapał opuszki moich palców, później zjechałam ręką z powrotem do jego klatki piersiowej. Westchnęłam cicho, przytulając twarz do jego piersi i pozwalając łzom z powrotem popłynąć po mojej twarzy.
- On naprawdę umiera, prawda?
Wolno uniosłam głowę, a następnie zamarłam, widząc kto stoi w drzwiach.
Jego zielone oczy, wolno prześlizgnęły się po mojej zapłakanej twarzy, potarganych włosach, a następnie zerknęły na nasze ubrania leżące na podłodze. Przez krótką chwilę wydało mi się, że dostrzegłam w nich coś na kształt bólu, jednak jego oczy szybko straciły jakikolwiek wyraz.
- Co tu robisz? – zapytałam cicho, tak żeby nie obudzić Nicka, po czym opuściłam nogi na podłogę i sięgnęłam po swoją koszulkę.
- Przyszedłem odwiedzić najlepszego przyjaciela, to aż takie dziwne? – zapytał, nie odrywając ode mnie wzroku i uważnie przyglądając się jak się ubieram.
- Szczerze mówiąc tak. W końcu w twoim stylu jest zaszyć się w jakieś dziurze na parę lat, a nie stawiać czoła problemom.
Garfield przekrzywił głowę z niezadowoleniem, ale nic nie odpowiedział.
- Niczego nie rozumiesz – mruknął w końcu, obserwując jak naga skóra moich nóg znika pod materiałem jeansów.
- Może nie chcę niczego rozumieć – powiedziałam, zapinając guzik od spodni i jak gdyby nigdy nic, z powrotem kładąc się koło Nicka. – Jeżeli przyszedłeś zakłócać jego spokój, to radzę ci się stąd wynosić zanim sama cię do tego zmuszę.
- Nie możesz zabronić mi pożegnać się z najlepszym przyjacielem – powiedział spokojnie, odrywając się od drzwi i podchodząc do łóżka, na którym leżeliśmy.
- Nawet nie waż się go budzić – wycedziłam przez zęby, posyłając mu mordercze spojrzenie.
- Po prostu przy nim posiedzę – mruknął, wytrzymując mój wzrok i siadając na pobliskim krzesełku po drugiej stronie Nicka.
Jego oczy nie odrywały się od mojej twarzy, zupełnie tak jakby próbując zapamiętać każdą jej rysę. Nie ukrywam, że czułam się przez to niezwykle wręcz skrępowana, jednak nie za bardzo wiedziałam co mam mu powiedzieć, więc po krótkiej chwili namysłu wtuliłam twarz w klatkę piersiową Nicka i mocno zacisnęłam powieki. Nawet się nie spostrzegłam, kiedy Morfeusz zabrał mnie w podróż po krainie snów.

*****

Bardzo przepraszam, za drobne opóźnienie, ale przez te okropne burze, nie miałam prądu, a co za tym idzie również internetu aż o dzisiaj.
Jestem mile zaskoczona, że ktoś jednak nadal tu zagląda – dziękuję za miłe słowa, bardzo motywują :D
Kolejny rozdział pojawi się w ciągu dwóch, trzech dni.
Luna :)

2 Odpowiedzi na 54 | Obiecałem milczenie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>